Wiosennie.

Od kilkunastu dni da się w końcu poczuć wiosnę. Z uśmiechem na twarzy spoglądam na zieleniejące trawy, na rozkładające swoje płatki mlecze, na ten krzew, który żółci mi się przed balkonem, nawet na ten las… który zmienia swój kolor z szarej monotonii, na barwną burzę. Całkiem miło się wstaje, kiedy z rana dobiega moich uszu ćwierk ptaków, od razu humor się poprawia. Mimo, że ta Pani Wiosna jeszcze nieco chłodna, to nic nie szkodzi – ważne, że jest. Wszystko powoli się budzi ze snu. Zwierzęta, rośliny, a nawet Mysza też się budzi… chociaż jeszcze nie do końca. Zdarza jej się jeszcze wyjmować śpochy z zaspanych oczu, gdzieś w małym, ciemnym kąciku, gdzie nikt jej nie widzi. I tak jeszcze będzie się pokrętnie chować w swej mysiej norze. Zapewne i ona wyjdzie w odpowiednim momencie, żeby rozprostować kości i zamaszyście ziewnąć.

Tymczasem… dzielcie się swoim ciepłym uśmiechem z innymi.

~ - autor: mysza w dniu 20/04/2009.

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.