(Nie)zrozumiały bełkot.
Kolejny miesiąc próżniowej pustki. Jak ten czas szybko leci. Nawet się nie zwraca na to żadnej uwagi. Dzień za dniem mija jakby niezauważony. Tylko teraz tak jakby więcej się myśli. Pewnie zaraz sobie ktoś powie pod nosem cicho, wskazując na mnie palcem: “Ha, a nie mówiłem?”. Tak i masz rację. Jak dobrze mnie już znasz. Nie ma ranka, w którym nie zamknę na chwilę oczu i nie przeniosę się tam, gdzie bym znaleźć się chciała. Tak samo i noc, w której pozwalam oddychać moim myślom całkiem innym powietrzem. Zanieczyszczonym powietrzem. Na szczęście mam wolę, taką stalową… żelazną, której będę się trzymać, dopóki będzie taka potrzeba.
Następny miesiąc będzie nostalgiczny. Mam nadzieję, że ostatni już. Czas zagryźć zęby i iść dalej.
