Powrót na stare śmieci.
No ten tego. Jak by to rzec. Bardzo dawno nie było mnie w tym miejscu. Nie będę oszukiwać, po pierwsze o nim zapomniałam, po drugie nie widziałam potrzeby, aby tu wchodzić. Ci co mnie znają, wiedzą, że w moim życiu się trochę pomieszało. Obrazowo można to opisać tak, że ktoś mnie wrzucił do wielkiego gara z brudami i zaczął mieszać. Przez pewien okres czasu krztusiłam się tym wszystkim. Moja wiara w drugiego człowieka mocno zmalała. Przez ostatni czas Ci którzy byli mi bliscy – zawiedli. Aż boję się na nowo komuś zaufać. Można to określić błądzeniem w lesie pełnym drzew, które podkładają Ci pod nogę co rusz nową gałąź, abyś upadł. I żeby było jeszcze śmieszniej masz zakryte oczy. Nie życzę nikomu takiego uczucia.
Zbliżają się święta, zbliża się nowy rok. Mam nadzieję, że z pierwszymi minutami kolejnego roku Góra pozwoli mi zapomnieć, tak samo jak dała mi Szczęście w najmniej oczekiwanym momencie mojego małego życia. A niewątpliwie toczy się ono dalej. Toczy się swoim wolnym rytmem. Przed nim wiele kolejnych, trudnych decyzji i sprawdzianów własnych możliwości. Jeden już niedługo. Nie zapeszając – mam nadzieję, że jakoś się uda. Nie za pierwszym, nie drugim, może za trzecim razem. Aby się udało. Kolejne czekają na mnie.
Cieszcie się swoim szczęściem. Na pewno je macie.
